środa, 20 grudzień 2017 20:13

Smak wigilijnych wspomnień…

swieca wigilijnaI znów, jak co roku o tej porze, czekamy na najpiękniejsze ze świąt. Niezwykły nastrój towarzyszący przygotowaniom sprawia, że odczuwamy potrzebę bycia bliżej ludzi. Chcemy ich obdarowywać nie tylko prezentami, ale także przyjaźnią, miłością, zainteresowaniem, troską. Co roku, przed Gwiazdką, wymyślamy cuda, aby dom pachniał i cieszył świętami. Ubieramy choinkę i opleciemy wieńce, a z gałązek jedliny, szyszek, jabłuszek i świecidełek układamy stroiki, tworzymy tez nastrojowe kompozycje ze świecami. W blasku świec najskromniej umeblowane mieszkanie wygląda bardziej uroczyście i tajemniczo.

W dawnej Polsce, o Świętach Bożego Narodzenia, zaczynało się już myśleć od św. Marcina. Wspaniałą pieczoną gęś z chrupiącą skórką podawaną w ten dzień, można było potem wspominać przez całe 40 dni adwentu, aż do uroczystej postnej kolacji wigilijnej. Nie znaczy to wcale, że Polacy przez cały okres adwentu żyli tylko chlebem i wodą. W szlacheckim dworku na kresach na postny obiad podawano np. zupę rybną z farszem, kotlety z sandacza, pierogi z grzybami, czy strucel z jabłkami na deser. Przez okres postu nie umartwiano się więc, ale mięsa nie jedzono. Gdy zliczymy wszystkie dni postne całego roku ( piątki, adwent i wielki post)- zbierze się tego około 150 dni bezmięsnej i niskotłuszczowej diety, która miała tę wyższość nad dzisiejsza modą na różne cudowne diety odchudzające, że była zwyczajem, trwałym, obowiązującym niemal wszystkich i na pewno dobrze służącym zdrowiu.

Wszystkie dni adwentu przygotowywały do tego najbardziej wyczekiwanego wieczoru w roku – Wigilii, która rozpoczyna ukochane przez Polaków święta Bożego Narodzenia. Przypadają one na dni przesilenia zimowego. Według wierzeń naszych pogańskich przodków był to czas magiczny, najlepszy by wyjednać sobie przychylność sił natury, a więc dobre zbiory, zdrowie, pomyślność. Pośrednikami w tych zabiegach byli nasi zmarli. To dla nich właśnie, a nie dla nieoczekiwanego gościa, zostawiano puste miejsce przy stole.

Wieczerza wigilijna w każdym z nas budzi bardzo osobiste refleksje i skojarzenia. Smak smażonego karpia, uszek z grzybami, zupy migdałowej czy kutii przywołuje wspomnienia rodzinnego domu i bliskich, którzy - zapominając o wzajemnych żalach i urazach - uroczyście łamią się opłatkiem i zasiadają do stołu nakrytego śnieżnobiałym obrusem. W smaku klusek z makiem, czy kutii jest i zapach choinki i siana pod obrusem, niecierpliwe czekanie na Mikołaja, blask świecy odbijającej się w bombkach i oczach dziecka zajętego oglądaniem prezentów.

Jeśli zapytamy rodaka, co jada lub jadał na Wigilię w swym rodzinnym domu, to uważnie słuchając jego odpowiedzi, bardzo dokładnie możemy powiedzieć, z jakich pochodzi stron. Na północnych krańcach Podlasia charakterystyczną potrawą wigilijną były łamańce podawane do mleczka z maku. Na kresach wileńskich tego wieczoru na stole nie mogło zabraknąć rolmopsów śledziowych na sposób wileński, smażonych śledzi, smażonych uszek do barszczu. Podawano również grzyby w cieście, a na deser do wigilijnego kompotu pierniki, makowce i dużo bakalii. Na Opolszczyźnie jadano zupę grochową, ale również zupę migdałową, grzybową z galuszkami, ale przede wszystkim musiała się pojawić na stole siemieniotka i moczka. Na góralskiej Wigilii jedzono bardzo skromnie: żur, barszcz, kapustę z grochem i kluski z makiem. Na Pomorzu na ten wieczór przyrządzano barszcz wigilijny z kluseczkami z grzybów lub pierożkami z grzybowym nadzieniem. W niektórych domach podawano zupę z suszonych owoców. Przygotowywano również kapustę z grzybami lub bigos postny, grzyby w białym winie i ryby do wyboru: karpia w maśle lub sosie czosnkowym lub faszerowanego, flądrę w galarecie, pstrąga z migdałami, szczupaka w sosie chrzanowym, śledzia w śmietanie lub po rybacku, a na deser makowce, pierniki, pierniczki, drożdżówkę kaszubską i sękacz. Na stole wigilijnym w Warszawie stawiano dziewięć potraw z ryb: galaretę, zupę rybną, szczupaka obgotowanego w zupie i zalanego ogrzanym chrzanem, okonie zaprawione sosem, potrawkę z ryb, rybę w sosie, kotlety rybne itp. Nie mogło zabraknąć również grochu przecieranego, kompotu, ciasta oraz kisielu z migdałowym mlekiem. Oprócz tego podawano też zaparzany mak, utarty ze śmietanką i cukrem albo miodem z dodatkiem bakalii.

Ponieważ często zdarzało się tak, że żona pochodziła z jednej części Polski, a mąż z innej – Wigilia byłą sztuką kompromisu, z którego bardzo często wynikał ciekawy i oryginalny dobór potraw. Zapewne i w Państwa domu znajdują się dania wigilijne, których rodowód wywodzi się z różnych stron naszego kraju. Wszędzie jednak sygnałem do rozpoczęcia Wigilii było, i chyba nadal jest, pojawienie się na niebie, niecierpliwie oczekiwanej pierwszej gwiazdki.

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia,
przełamując się symbolicznym opłatkiem,
pragnę życzyć wszystkim mieszkańcom naszego miasta i gminy,
naszym przyjaciołom, współpracownikom i partnerom,
prawdziwie magicznej, rodzinnej atmosfery przez cały świąteczny okres.
Niech te dni przepełnią Wasze domy radosnymi rozmowami,
smakowitymi zapachami tradycyjnej polskiej kuchni i wszechobecną miłością.

Spróbujcie przypomnieć sobie najpiękniejszą Wigilię swego dzieciństwa
i postarajcie się wprowadzić jej elementy do tej nadchodzącej.
Poddajcie się świątecznemu nastrojowi z dziecięcą spontanicznością,
czerpcie z niego energię na cały, zbliżający się wielkimi krokami, Nowy Rok.

Z życzeniami wyjątkowych Świąt Bożego Narodzenia

Jolanta Pluto-Prądzyńska
Dyrektor Ośrodka Kultury
w Drawsku Pomorskim
wraz z pracownikami
kina, ośrodka, biblioteki i świetlic.

Czytany 25 razy Ostatnio zmieniany środa, 20 grudzień 2017 20:25

Nowości wydawnicze

Ostatnie galerie

  • Kategoria: Spotkania z książką - grudzień 2017

  • Kategoria: Spotkania z książką - listopad 2017

Ostatnie zdjęcia